czwartek, 29 grudnia 2011

Rok 2011 - podsumowanie

Wysypało jakoś tymi podsumowaniami, postanowiłem więc dorzucić moje 3 copper pieces. Zanim zacznę spis bólów, żalów, sukcesów i tryumfów, zaznaczę tylko, że to trzysetny wpis na Zwoju. Nigdy nie przypuszczałem, że dociągnę do takiej liczby. This is madness!


Spoglądam na ten rok i ukradkiem zerkam na listę postanowień, jaką opublikowałem 1 stycznia. Czy dużo się udało zrealizować? Chyba tak.

Dla 'erpegowego' mnie to był dobry rok.

Po pierwsze, skończyłem trzyipółletnią kampanię rozgrywającą się w w Zapomnianych Krainach. Postacie graczy przeszły sporą ewolucję: od wioskowych bohaterów do herosów pokonujących półbogów i ratujących rodzinne strony przed zderzeniem światów. Zwiedzili Toril od południa po daleką północ, od głębi Podmroku po niebiosa wysoko nad chmurami. Udali się w przeszłość do Netherilu, a powróciwszy z niej zabezpieczyli swój dom przed gróźb przyszłości. Chyba dość epicko i w klimacie high fantasy, prawda? Ja przy okazji wyrobiłem sobie zdanie na temat trzeciej edycji D&D i Pathfindera.

Zamknąłem kampanię w czwartoedycyjnego Dark Suna. Bawiłem się świetnie i miałem okazję na powrót zagrać z dawno nie widzianymi przyjaciółmi. Wydaje mi się, że dobrze pokazałem im, jak wygląda życie n Athasie i dobrze się bawili. Ciąg dalszy wisi w... przestrzeni. Co ważniejsze dla mnie, dokończyłem to, co zacząłem. Osoby które mnie znają, wiedzą jak ważne dla mnie jest konsekwentne przeprowadzanie projektów. Choć kampania nie była długa, dała mi sporo satysfakcji.

Trzeci z projektów również wiązał się z Athasem. Było to przeprowadzenie D&D Encounters w takiej formie, jak egzystuje ono na zachodzie. Zasadniczo udało się w dziewięćdziesięciu pięciu procentach. Nie mogłem nagradzać graczy jak to ma miejsce w oficjalnych rozgrywkach, cóż ówczesny wydawca D&D nie raczył się zainteresować. A nie, przepraszam, wprowadził darmowe egzemplarze do oferty sprzedaży dla sklepów. Niemniej cały sezon poprowadziłem z mniej lub bardziej stała drużyną. Ludzie wspominają, więc nie było chyba źle.

Jako gracz uczestniczyłem tylko w jednej kampanii: Kingmakerze. Bawiłem się dobrze pomimo rosnącej niechęci do mechaniki, a to za sprawą fajnej drużyny i Prowadzącego. Po cichu liczę, że po interludium Exalted wrócimy do Baronii nad Jeziorem, ale wiewiórki mówią o nastrojach niezbyt przychylnych dla Pathfindera.


Nie udało mi się wziąć do Alternity. Na liści przedstawionej po zakończeniu kampanii w Zapomnianych Krainach pojawiły się aż dwa setting, ale nie weszły do finału. Jak zwykle wygrało D&D. Podobnie rzecz się miała z Pendragonem, z tym że ten dostał jeszcze mniejszą ilość głosów. Cóż... może należałoby je odłożyć i dać im spokój, ale jakoś nie potrafię.

W tym roku poznałem jeden ciekawy system: Travellera. Być może to co napiszę zakrawa na herezję, ale nie miałem z nim wcześniej zbyt bliskiej styczności. Wiedziałem że był i miał "zbyt dużo edycji". Dzięki uprzejmości i szczodrości Key-Ghawra dostał mi się podręcznik w wersji pocket wydany przez Mongoose Publishing. System mnie ujął i zauroczył. Staram się nie zwracać uwagi na liczne dodatki, tu chciałbym udowodnić sobie, że z samą podstawką można grać i grać... Ale tu wchodzimy na teren następnego posta, z planami.

Jeśli miałbym wskazywać na niedociągnięcia, to byłaby to działalność twórcza. Choć pierwszy z redaktorów oddał mi Operację: Gotterdammerung pół roku temu, nie skończyłem uwzględniać jego poprawek. Biję się w piersi i posypuję głowę popiołem. Cóż na przeszkodzie stanęła mi praca, tłuamczenia, ale też brak sił. Spróbuję to nadrobić w nadchodzącym roku.

Blog. W połowie roku miałem kryzys. Najpierw pad zaliczył blogger i wcięło mi kilka wpisów, niektórych komentarzy nie odzyskałem do dziś. Potem myślałem nawet nad postawieniem własnej strony, ale zrezygnowałem z niego. Okres wakacyjny to mniejsza ilość wpisów spowodowana i pewnymi wydarzeniami w świcie rzeczywistym, ale też pewnego znużenia tym, co się ziało w blogosferze. Na szczęście oduczyłem się przejmowania opiniami ludzi i postanowiłem robić swoje. Czyli pisać o tym, co mnie bawi. Jak mozna zaobserwować po tematach ostatnich wpisów, tym co mnie bawi jest Dungeons&Dragons.

I mam nadzieję, że tak pozostanie.

Czytelnikom dziękuję za ten rok i życzę powodzenia w następnym. Będziemy się tutaj widywać, więc zaglądajcie i komentujcie, bo co by nie mówić, nic tak nie mobilizuje, jak kilka słów odzewu. Zwłaszcza tego pozytywnego. Życzę udanych sesji i wszystkiego, co do nich prowadzi, a więc zdrowia, pomyślności i spokoju w realnym życiu.

Szczęśliwego Nowego Roku i do zobaczenia w 2012!

2 komentarze:

  1. I nawzajem. Czekamy na dalsze teksty!

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia w blogowaniu, no i czekam na raporty z Travellera:)

    OdpowiedzUsuń