piątek, 7 września 2018

Pocztówki z Barovii....

To ta pora roku...
Kiedy nadchodzi wczesna jesień zawsze mnie korci, żeby wrócić do Ravenloftu. Pewnie dlatego, że kiedy myślę o Barovii, to widzę ją właśnie w złoto-żółto-brązowej szacie liści. Ogromną inspirację stanowiła dla mnie wycieczka firmowa na Kielecczyznę z 7 lat temu, kiedy to zobaczyłem piękne, różnokolorowe pola na zboczach pogórza. W ogóle, Ravenloft, a Barovia, Invidia, Kartakass, Borca jawią mi się jako bardziej "słowiańskie fantasy" niż gotycki horror. Nie mówię, że powinniśmy wprowadzać tam Wielką Lechię, ale nadać przygodom bardziej zaściankowy, folklorystyczny nastrój. Taka przynajmniej była moja ostatnia przygoda w Krainie Mgieł, którąś, choć od jej poprowadzenia minęło już kilka lat, nadal miło wspominam i bardzo sobie cenię.

Ostatnimi czasy prowadziłem zresztą bądź w Barovii, bądź dla odmiany w Richemulot, czyli pewnym jej przeciwieństwie. Gdzie ta pierwsza domena jest rustykalna, zacofana, wiejska, zabobonna i dość kameralna, tam ta druga to tłoczne głównie miasto pełne kontrastów, biedne i pełne zbytku, brudne i lśniące bogactwem, śmierdzące z rynsztoków i przyprawiające o mdłości pachnidłami. Jeśli w Barovii problemem jest izolacja i samotność i skazanie, w Richemulot bohaterowie są wśród ciżby, tłumu i ścisku, jednak i tu i tam skazani na własne siły. Na Barovii długim cieniem kładzie się obecność hrabiego von Zarovitcha, w Richemulot zagrożeniem są anonimowe i zakulisowe wpływy pewnego klanu...

Tak, mam ochotę zobaczyć, co skrywają Mgły...

sobota, 28 lipca 2018

Jak w greckiej tragedii...

W greckiej tragedii bohater jest skazany na podjęcie wyboru, który okaże się zgubny w skutkach. Może układać plany, może uciekać się do najprzemyślniejszych wybiegów, ale efekt zawsze będzie taki sam - tragedia.

W podobnej sytuacji znalazło się wydawnictwo Wizards of the Coast, kiedy wydawszy piątą edycję Dungeons&Dragons jego włodarze podjęli decyzję o tym, by nie kontynuować tradycji zapoczątkowanej przez TSR i nie publikować settingów. Po latach czwartoedycyjnej smuty, pathfinderowej schizmy i OSR-ego rozłamu chciano pod jednym sztandarem zgromadzić wszystkich tych, którzy kochali D&D, nie dzieląc ich, nie prowadząc do podziałów, a spajając w jedną grupę.

Tali stan rzeczy trwał przez 4 lata, choć w międzyczasie otrzymaliśmy kilka minisettingów, związanych głównie z wydawanymi przygodami: mój ukochany Ravenloft pod postacią Barovii, parny Chult czy Forgotten Realms, w którym osadzono gros z przygód. Sytuacja nabrzmiewała i dojrzewała do tego, by jednak opublikować jakiś setting i 23 lipca dostaliśmy je... a nawet dwa. I nie była to dobra decyzja...


wtorek, 14 marca 2017

Koniec kampanii

Witajcie kochani...
Ten post nie będzie kontynuacją stu dni Dark Suna, nie dokończę cyklu.
Nie podejmę też dalej Arabskich nocy...

Piszę, żeby się z Wami pożegnać. Nie ma co utrzymywać fikcji, powinienem był zrobić to już dawno temu.

Kończę moją kilkuletnią przygodę z blogowaniem. Powoli też zamykam rozdział RPG. Od roku nie gram jako gracz, czasem coś prowadzę, ale coraz rzadziej. Przyznam szczerze, że praca i rodzina wymagają ode mnie coraz więcej czasu, a hobby nie zapewnia tego pozytywnego kopa, co kiedyś. Pojawiły się też inne rzeczy, bardziej prawdziwe, namacalne. Bo niestety RPG jawi mi się teraz jako substytut... sposób, by osiągnąć satysfakcję, ale nie musieć zmierzyć się z pewnymi problemami na serio... Nieważne.

Dla tych, którzy bywają na Facebooku, będę sprzedawał znaczną część mojej kolekcji na Bazarze RPG.

Drodzy czytelnicy, przyjaciele, obserwatorzy i komentatorzy. Dziękuję Wam za wspólną wędrówkę przez światy (A)D&D, inkantacje ku czci Cthulhu i międzygwiezdą tułaczkę.

Kto wie, być może jeszcze się spotkamy... Może kiedyś odkurzę zwój, a być może pozostanie na wpół zapomniany.


wtorek, 11 października 2016

#30DaysofDarkSun - dzień 10 - ulubiony król czarnoksiężnik

Dzisiaj 10 dzień wyzwania, wciąż wlokę się z jednodniowym spóźnieniem. Może je nadrobię, a może nie, będziecie musieli mi wybaczyć i czekać z niecierpliwością na kolejny wpis ;) Dzisiaj kolejny, soczysty temat i trudny wybór przede mną. Bo ponownie mam wybrać ulubiony element settingu, który należy do kategorii tych, które mnie nieprawdopodobnie i stale fascynują. Dziś mamy wybrać najfajniejszego władcę, ale zanim do tego przejdę, czytelnikom należy się kilka informacji na ich temat. Ogólnie i szczegółowo. Zapraszam zatem do lektury posta, w którym przybliżę kim obi są, byli i czym się charakteryzują.

poniedziałek, 10 października 2016

#30DaysofDarkSun - dzień 9 - ulubione miasto-państwo

A miało być tak miło! Przecież dzisiejszy temat to temat-rzeka! Z drugiej strony, spójrzcie na mapę Regionu Tyru i znajdźcie w nim rzekę. Taką, płynącą... Ulubione miasto-państwo... bardzo, ale to bardzo trudny wybór. Zwłaszcza dla o.m.c. historyka z zacięciem do historii pozaeuropejskiej i sporej, choć bardzo stłamszonej, trudnej i przemocowej, miłości do starożytności. Miasta Athasu są o tyle ważne, że w nich tli się (lub raczej dogasa) ostatni płomień cywilizacji. Ceną za bezpieczeństwo jest rzecz jasna życie pod tyranią Królów-Czarnoksiężników, których władza jest absolutna. I nie mam na myśli "absolutyzmu" rodem z Zapomnianych Krain, gdzie w Mulmaster można spotkać Harfiarzy. W miastach Athasu istnieje co prawda Zawoalowane Sprzysiężenie (Veiled Alliance), ale jego członkowie nie spiskują już przeciwko tyranom, oni zwyczajnie starają się przetrwać kolejny dzień. Stąd życie pod butem królów i królowych jest wysoką ceną za relatywne bezpieczeństwo murów miejskich.

niedziela, 9 października 2016

#30DaysofDarkSun - dzień 8 - ulubiona moc psioniczna

Ha! Pierwsza obsuwa! Shame on me <Ding!>, ale wczorajsze obowiązki pracowo-towarzyskie nie pozwoliły mi na napisanie posta w terminie. Dziś więc nadrabiam zaległości i wrzucę dwie notki.

Obydwa tematy zapowiadają się arcyciekawie, ale zaczniemy chronologicznie od ulubionej mocy psionicznej. Najpierw drobne wyzwanie: nie pamiętam ich wszystkich. Jak czary znam, bo grałem magami w AD&D, grałem z  magami i prowadziłem postaciom czarodziejów, tak w przypadku psioników nie mam takiego obycia. Mocy jest sporo, a materiał do opanowania, w przypadku Dark Suna, znajduje się w dwóch podręcznikach o których wspominałem już wcześniej: The Complete Psionics Handbook i The Will and the Way. Ten drugi pozostaje dla mnie terra incognita, w sumie czytałem go raz, wiele lat temu, głównie zwracając uwagę na część settingową.

piątek, 7 października 2016

#30DaysofDarkSun - dzień 7 - ulubiony żywioł

Docieramy do temat, który mnie osobiści średnio przypadł do gustu. Zacznijmy od tego, że rozumiem dzisiejsze zadanie jako opisanie "żywioł", a nie elementu settingu. Choć Dark Sun opiera się tym aspekcie multiwersum, to szczerze mówiąc, nigdy mnie on specjalnie interesował. Ale mus to mus, więc napiszę kilka słów.

Jak zapewne wiecie na Athasie żadni bogowie nie wysłuchują modlitw. Żadni w tradycyjnym ujęciu tego problemu, jaki prezentowały nam podręczniki do (A)D&D. Templarzy służą Królom-Czarnoksiężnikom i ci odpowiadają na ich petycje, udzielając im części swej magicznej mocy, zaś "kapłani" po patronat udają się do któregoś z żywiołów. Klerycy służą więc ogniowi, wodzie, ziemi i powietrzu w związku z czym są dość... specyficzni (żeby nie powiedzieć szaleni). Ale to nie wszystko i o tym będzie moja notka.